Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
107 postów 261 komentarzy

Bloger Sek

Sek - Polityka została wymyślona po to, aby kłamstwo brzmiało jak prawda. - George Orwell

Wywiad z Vladimirem Wolffem

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Z Vladimirem Wolffem, polskim pisarzem Military i Political Fiction rozmawia Bloger Sek.

BlogerSek: Zacznijmy standardowym pytaniem. Kim jest Vladimir Wolff?

Vladimir Wolff: Nikim nadzwyczajnym. Zwykły ze mnie pracownik polskiej budżetówki, chociaż sektora, w jakim działam, nie ujawnię.

Nie jestem pewien, czy wszyscy są tego świadomi, ale Vladimir Wolff to Pana pseudonim literacki. Dlaczego zdecydował się Pan pisać pod pseudonimem i dlaczego akurat takim?

VW: A kto powiedział że to pseudonim ? :)

Jak doszło do tego, że został Pan pisarzem? Czy to był jasno postawiony cel, a może ktoś Pana namówił?

VW: Ależ ja wcale nie uważam się za pisarza. To duże słowo i nieszczególnie za nim przepadam. Jeżeli chodzi o samo pisanie, to jak zwykle wszystkim kierował przypadek. W pewnej chwili nasunął się temat (Stalowa Kurtyna), którego nikt wcześniej nie wykorzystał. Napisałem, chwyciło, dalej już poszło samo.

Mówiąc szczerze zaimponował mi Pan swoją wiedzą na temat militariów, geopolityki i historii. Skąd u Pana taka wiedza?

VW:Te zainteresowania ciągną się za mną przez całe życie. Również pracę magisterską poświęciłem polityce i działaniom wojennym podczas I Wojny Światowej, co w jakiś tam sposób legitymizuje to co robię.

Z jakimi reakcjami wśród czytelników się Pan spotkał, w jaki sposób Pana twórczość przyjęli czytelnicy?

VW: Od skrajnej  krytyki po zachwyt. Za wszystkie dziękuję.

Pana książki to świetny materiał na film. Czy Pana powieściami zainteresowali się polscy, a może zagraniczni reżyserzy?

VW: Prawdę mówiąc nigdy nie odnosiłem wrażenia, że może z tego powstać film. Jestem zaskoczony takim twierdzeniem. Gra być może, ale film? Raczej nie.

Bardzo ciekawi mnie postać głównego lub stałego bohatera Pana książek – Wirskiego. Czy budował Pan jego osobę na podstawie znanych Panu postaci?

VW: Postać Wirskiego została skompilowana z życiorysów kilku znanych mi osób. Fizyczny pierwowzór żyje i chodzi. Bardzo się zdziwił, jak został o wszystkim poinformowany. 

Skoro jesteśmy już przy postaci Wirskiego, czy jego dalsze losy są już Panu znane?

VW: Znam jego dalsze losy, chociaż nachodzi mnie wielka ochota ukatrupić go na początku piątego tomu i uwolnić się od niego raz na zawsze, a bohaterką uczynić pannę Austin. Takie sugestie podsuwa przy piwie jeden z redaktorów. Może to prowokator?

Spotkałem się z opiniami, że wzorował się Pan na takich autorach jak Clancy, Ludlum, Forsyth. Jak Pan do tego podchodzi?

VW: Najzupełniej spokojnie. Porównania są nieodłącznym elementem, zwłaszcza przy wydawaniu takich książek jak moje.

Kto jest pierwszym krytykiem Pana twórczości? Rodzina, przyjaciele, wydawca?

VW: Zdecydowanie redaktorzy i wydawca. Żal  mi tych ludzi, że muszą zmagać się z surowym i niedopracowanym materiałem. Na szczęście końcowy efekt jest do przyjęcia.

Kogo lubi Pan czytać? Porównuje się Pan do twórczości innych pisarzy?

VW: Na bieżąco wszystko, co wychodzi Bernarda Cornwella. I właściwie tylko jego. Co jakiś czas wpadają mi w ręce niezłe rzeczy, takie jak Sańka Prilepina czy cykl tybetański Eliota Pattisona, ale to bardziej wyjątek niż  reguła. Głównie jestem skoncentrowany na opracowaniach historycznych i tych z zakresu wojskowości i polityki.

Napisał Pan cztery bardzo dobre powieści i odnoszę wrażenie, że jeszcze nie powiedział Pan ostatniego słowa. Jest Pan zadowolony z dotychczasowych osiągnięć?

VW: Jedne lepsze, drugie gorsze. Nie mnie oceniać.

Całkiem niedawno czytałem „Piaski Armagedonu” Pana autorstwa. Przez cały czas po dziś dzień widzę mnóstwo analogii pomiędzy opowiedzianą przez Pana historią, a wydarzeniami, które mają teraz miejsce na Bliskim Wschodzie, oczywiście chodzi mi o konflikt w Syrii i narastające zagrożenie wojny pomiędzy Izraelem i Iranem. Zdarza się Panu pomyśleć „przecież ja właśnie o tym napisałem!” patrząc w ekran telewizora lub czytając gazety?

VW: Prawdę mówiąc podczas ostatnich ćwiczeń  Iranu w zatoce Perskiej i cieśninie Ormuz naszła mnie wielka ochota napisać coś w temacie. Umysł już zaczął pracować i dopiero po chwili złapałem się na tym, że już to zrobiłem.

Czego mogą się spodziewać Pana czytelnicy po niedawno zapowiedzianej powieści „Odległe Rubieże”?

VW:Mam nadzieję, że dobrej rozrywki popartej solidnym materiałem faktograficznym.

Jak udało mi się dowiedzieć, tym razem porzuca pan czasy współczesne i przenosi się w czasie, konkretnie w okres II wojny światowej.  Zamierza Pan przedstawić odmienną wersję wydarzeń. W 1939 roku nie doszło do wybuchu wojny, dwa lata później w 1941 roku Armia Czerwona atakuje Polskie Kresy… Jak się Pan czuje w odmiennej konwencji?

VW: Lista publikacji dotyczących przygotowań do wojny z sowietami jest rozpaczliwie mała. Ziarenko tu, ziarenko tam. Mam nadzieję, że poprzez Kryptonim Burzę uda się dotrzeć do wielu odbiorców, dla których temat ten będzie zupełną nowością.

Zapytam o fabułę książki, zdradzi mi Pan, dlaczego wojna wybuchła w 1941 roku?

VW:Proszę poczekać do premiery, wtedy wszystko się wyjaśni. W tej chwili można na stroniewww.wolff.warbook.pl znaleźć pierwsze informacje na temat powieści ale i tam nie zdarzamy kluczowych kwestii by nie psuć czytelnikom zabawy.

Skąd pomysł na historię przedstawioną w „Odległych Rubieżach”? Czy zbliżająca się powieść to jednorazowa zmiana konwencji, czy zamierza Pan przy niej pozostać? Mówiąc prościej, czy historia przedstawiona w „Odległych Rubieżach” będzie dalej rozwijana?

VW: W chwili obecnej kończę już drugi tom Odległych Rubieży, czyli Operację Pętla. Wiem, że ciąży nade mną konieczność dopisania dalszych losów Wirskiego, do czego się zobowiązałem. Nastąpi to jednak nie wcześniej niż z końcem obecnego roku. Moim problemem jest nadmiar pomysłów i rozpaczliwy brak wolnych mocy przerobowych. Przed kontynuacją Wirskiego zupełnie coś innego i w zupełnie innym klimacie. A może wszystko wyjdzie tak jak do tej pory? Zobaczymy.

Już kończąc, czego mogę Panu życzyć?

VW: Czasu i sił by ukończyć wszystkie rozpoczęte wątki.

Dziękuję za rozmowę.



KOMENTARZE

  • Świetny pisarz
    Bardzo dobry pisarz.
    Moim zdaniem Stalowa Kurtyna i Piaski Armagedonu najlepsze do tej pory.
    W Czerwonej Apokalipsie jest mniej akcji, za to bardziej psychologiczna i z tego punktu mi się bardzo podobała. Północny Sztorm dopiero zaczęty, ale na razie poprzestałem czytać na rzecz 2033.
    Rzecz jasna kolejne dzieła V.W. muszą znaleźć się w moim księgozbiorze :P
    Polecam.
  • @Fazek 21:54:06
    "Stalowa Kurtyna" daje dużo do myślenia.

    Z rok temu napisałem: http://pirx.nowyekran.pl/post/6353,a-jesli-jutro-obudzi-nas-wojna

    właśnie w oparciu o lekturę w/w oraz "Czerwonej Apokalipsy".

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY

więcej